Napisz do nas:
Bezpośrednio na kontakt@mediclaw.pl, lub skorzystaj z formularza kontaktowego (otrzymasz kopię wysłanej wiadomości).
Napisz do nas:
Bezpośrednio na kontakt@mediclaw.pl, lub skorzystaj z formularza kontaktowego (otrzymasz kopię wysłanej wiadomości).

Pacjent loguje się na konsultację z domu, lekarz wystawia e-receptę, a cała wizyta trwa kilkanaście minut. Wygodnie? Bardzo. Bezpiecznie prawnie? To już zależy od tego, czy placówka odrobiła pracę domową.
Telemedycyna na stałe weszła do polskiej ochrony zdrowia. Problem w tym, że wielu świadczeniodawców traktuje ją wyłącznie jako kwestię techniczną — wystarczy kamera, łącze i platforma. Tymczasem teleporada rodzi dokładnie te same obowiązki prawne co wizyta stacjonarna, a do tego kilka dodatkowych. Poniżej tłumaczymy, na co zwrócić uwagę, zanim uruchomisz lub rozwiniesz e-wizyty.
Z punktu widzenia prawa teleporada to pełnoprawne świadczenie zdrowotne — udzielane wyłącznie inną drogą niż osobisty kontakt z pacjentem. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie: skoro jest to świadczenie zdrowotne, to lekarz odpowiada za nie tak samo jak za badanie w gabinecie, a placówka musi spełnić te same standardy organizacyjne.
W praktyce oznacza to, że telemedycyny nie da się „obejść” uproszczonymi procedurami. Zgoda pacjenta, prowadzenie dokumentacji, zachowanie tajemnicy, należyta staranność diagnostyczna — wszystkie te obowiązki obowiązują również przy konsultacji telefonicznej czy wideo.
Świadoma zgoda pacjenta to fundament każdego świadczenia, a przy telemedycynie ma dodatkowy wymiar. Pacjent powinien wiedzieć nie tylko na co się zgadza pod względem medycznym, ale też że konsultacja odbywa się zdalnie, jakie są ograniczenia takiej formy i kiedy konieczna będzie wizyta stacjonarna.
W naszej praktyce zalecamy, by placówka miała jasno opisane zasady udzielania teleporad — jakie problemy zdrowotne kwalifikują się do e-wizyty, a jakie wymagają badania fizykalnego. Brak takiej procedury to częsta luka, która w razie sporu działa na niekorzyść świadczeniodawcy.
To obszar, w którym popełnia się najwięcej błędów. Teleporada musi być udokumentowana tak samo rzetelnie jak wizyta stacjonarna — z opisem wywiadu, postawionego rozpoznania, zaleceń i ewentualnych przeciwwskazań do dalszego leczenia zdalnego.
Co więcej, sposób udzielenia świadczenia (telefon, wideo, czat) również powinien wynikać z dokumentacji. Lakoniczny wpis „teleporada — recepta” to za mało. W razie roszczenia pacjenta to właśnie dokumentacja jest pierwszym dowodem, który chroni lekarza i placówkę.
Każda e-wizyta to przetwarzanie danych o stanie zdrowia — czyli danych szczególnej kategorii, objętych najwyższą ochroną. Tu pojawiają się pytania, których nie da się pominąć: czy platforma do wideokonsultacji zapewnia odpowiednie bezpieczeństwo? Czy z jej dostawcą zawarto umowę powierzenia przetwarzania danych? Gdzie przechowywane są nagrania i zapisy?
Wybór przypadkowego, darmowego komunikatora może oznaczać naruszenie ochrony danych, a w konsekwencji odpowiedzialność administratora. Placówka powinna mieć tu świadomą decyzję popartą analizą — nie domysł.
Konsultacja na odległość ma naturalne ograniczenia — lekarz nie zbada palpacyjnie, nie osłucha, nie zobaczy pełnego obrazu. To nie zwalnia z odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie: od lekarza oczekuje się oceny, czy w danym przypadku forma zdalna jest w ogóle dopuszczalna, czy też należy skierować pacjenta na badanie stacjonarne.
Świadome rozpoznanie granic telemedycyny i ich udokumentowanie to najlepsza polisa na wypadek sporu o błąd medyczny.
Wdrażasz lub rozwijasz telemedycynę w swojej placówce? Pomożemy przygotować komplet dokumentów i procedur, które realnie ograniczają ryzyko prawne: regulaminy teleporad, wzory zgód, zasady prowadzenia dokumentacji oraz dokumentację RODO dopasowaną do konsultacji zdalnych.
Skontaktuj się z naszą kancelarią i umów rozmowę — sprawdzimy, czy Twoje e-wizyty są bezpieczne pod względem prawnym.

Wiedza prawnicza

Doświadczenie w biznesie

Stały kontakt z klientem

Znajomość rynku medycznego